Rozmowa z Piotrem Średnickim – Trenerem Mentalnym Sportowców
Szymon Wójcik: Panie Piotrze, coraz więcej mówi się o znaczeniu psychiki w sporcie. Czy naprawdę jest aż tak ważna?
Piotr Średnicki: Powiem wprost – bez silnej głowy nie ma mowy o stabilnych wynikach. Możesz mieć niesamowity talent, świetne warunki fizyczne, trenować 6 razy w tygodniu, ale jeśli nie radzisz sobie z presją, boisz się porażki, nie umiesz zarządzać emocjami, to prędzej czy później - pękniesz. W dzisiejszym sporcie różnice fizyczne i techniczne są niewielkie.
To, co decyduje - to mentalność. Umiejętność bycia obecnym tu i teraz, trzymania koncentracji, wiary w siebie mimo niepowodzeń. To „głowa” rozdaje karty.
Czym właściwie jest trening mentalny? Bo dla wielu osób to wciąż coś niejasnego.
Trening mentalny to systematyczna praca nad psychiką zawodnika - tak samo jak nad techniką czy siłą. To zestaw narzędzi, ćwiczeń i strategii, które uczą sportowca myśleć lepiej, czuć się pewniej i działać skuteczniej. Pracujemy nad koncentracją, kontrolą emocji, pewnością siebie, motywacją, odpornością psychiczną i radzeniem sobie z presją. Uczę zawodników m.in. wizualizacji, pracy z oddechem, dialogu wewnętrznego, technik wyciszania i aktywizacji.
To nie jest „pogadanka psychologiczna”. To trening. Regularny, konkretny, z efektem na boisku i poza nim.
Z jakimi problemami najczęściej zgłaszają się młodzi sportowcy?
Najczęściej: zablokowanie podczas zawodów, strach przed oceną, lęk przed porażką, niska samoocena, nadmierna presja, rozproszenie. Porównywanie z innymi. Wielu młodych sportowców utożsamia swoje „bycie dobrym zawodnikiem” z wygrywaniem. Gdy przegrywają - czują się nic nie warci. I to jest dramat. Widzę dzieci, które mają ogromny potencjał, ale są psychicznie przeciążone, zastraszone albo nie wierzą w siebie, bo ktoś im to skutecznie „wytrenował”. Trening mentalny pomaga im na nowo zaufać sobie, lepiej rozumieć siebie i budować siłę psychiczną nie tylko „na dziś”, ale na całe życie.
Co z trenerami sportowymi? Czy oni wiedzą, jak prowadzić zawodników mentalnie?
Tu jest największy problem. Powiem szczerze – trenerzy sportowi często nie mają pojęcia, jak wspierać mentalnie. Co gorsza, nieświadomie popełniają katastrofalne błędy: krzykiem chcą budować motywację, po porażce milczą albo obrażają się, stosują porównania, podważają wartość zawodnika.
Nie uczą odporności, tylko tłumienia emocji. A to droga do wypalenia albo zaburzeń. Trenerzy sportowi powinni rozumieć, że ich zawodnik to nie tylko ciało i ruch - to cały układ nerwowy odpowiedzialny za sterowanie i regulacje zachowania. Każdy zawodnik indywidualnie potrzebuje wsparcia, mądrego prowadzenia i świadomości. I właśnie dlatego coraz częściej pracuję także z trenerami, ucząc ich, jak komunikować się, jak wspierać, jak reagować po błędach, bo to co powie trener w szatni, zostaje w głowie dziecka na długo.
A jaką rolę mają w tym rodzice?
Fundamentalną. Rodzice są pierwszymi „mentalnymi trenerami” swoich dzieci. Ich nastawienie, sposób komentowania wyników, oczekiwania - to wszystko kształtuje motywację dziecka. Jeśli rodzic daje do zrozumienia, że ważniejsze jest zwycięstwo niż wysiłek – dziecko uczy się bać porażki. Jeśli po przegranym meczu słyszy tylko „Co to było?!”, a nie „Widzę, że ci zależało, pogadamy?”, to zamyka się na rozwój.
Z rodzicami też prowadzę sesje - uczymy się wspierać, rozumieć emocje dziecka, mądrze towarzyszyć. Nie chodzi o to, żeby chwalić za wszystko. Chodzi o to, by wspierać rozwój, nie tylko wynik.
Czy trening mentalny jest dla każdego sportowca?
Tak. Bo każdy sportowiec ma emocje, ma presję, przeżywa stres i wątpliwości. Trening mentalny nie jest terapią dla „słabych”. To narzędzie dla ambitnych. Dla tych, którzy chcą wykorzystywać swój potencjał w pełni, niezależnie od tego, czy mają 10 lat, czy 30. I co ciekawe - ci najlepsi wiedzą, że silna psychika to nie dodatek, ale warunek stabilności.
Jak wygląda pierwsze spotkanie z zawodnikiem? Od czego się zaczyna?
Zaczynam od rozmowy. O człowieku, nie o wynikach. Interesuje mnie, jak myśli, co czuje, jak reaguje na porażkę, jak traktuje siebie. Robimy diagnozę mentalną – obserwuję styl myślenia, reakcje, nawyki. Dopiero potem dobieram narzędzia i strategie. Czasem zaczynamy od nauki koncentracji, czasem od budowania wiary w siebie, a czasem - od odpuszczania tego, co dziecko nosi w sobie od lat. To bardzo indywidualna praca, ale efekty są widoczne szybko – i dla dziecka, i dla trenera.
Czy taka forma treningu to coś nowego dla sportowców? Czy młodzi zawodnicy nie są zaskoczeni, że ktoś z nimi rozmawia o emocjach, stresie, głowie?
To już nie jest żadna nowość. Trening mentalny staje się coraz bardziej powszechny - nawet na poziomie najmłodszych grup wiekowych. W wielu klubach, szczególnie tych bardziej świadomych, dzieci mają kontakt z psychologiem sportu lub trenerem mentalnym już od 9–10 roku życia. I dobrze, bo to właśnie wtedy kształtują się nawyki myślenia, sposób reagowania na stres, sposób interpretowania porażki.
Oczywiście, dla niektórych to nadal coś nowego - szczególnie, jeśli wcześniej mieli kontakt z trenerami czy środowiskiem, które nie dawało przestrzeni na rozmowę o emocjach. Ale bardzo szybko okazuje się, że dzieci i młodzież chcą i potrzebują takich rozmów. Czują ulgę, że ktoś ich rozumie, że nie muszą wszystkiego dusić w sobie, że mogą się czegoś nauczyć, zamiast tylko „musieć się ogarnąć”.
To forma treningu, która nie tylko nie zaskakuje, ale daje ogromną ulgę i otwiera przestrzeń do rozwoju - takiego naprawdę kompletnego.
Dlaczego właśnie trener mentalny? Co sprawiło, że wybrał Pan taką drogę?
Przede wszystkim moi synowie. Obaj są sportowcami. Obaj grają w koszykówkę. Chciałem być dla nich realnym wsparciem - nie tylko jako tata kibicujący z trybun, ale ktoś, kto potrafi prowadzić merytoryczne rozmowy o emocjach, presji czy radzeniu sobie z trudnościami w sporcie. Zależało mi, by umieć odpowiadać na ich pytania i wątpliwości nie ogólnikami, ale konkretnymi narzędziami i wiedzą opartą na psychologii sportu.
Z czasem okazało się, że to, czego się uczę dla nich, przydaje się również innym zawodnikom i drużynom. Zobaczyłem, że wielu młodych ludzi ma podobne wyzwania - stres, presję, brak pewności siebie - i że mogę im pomóc. Tak narodziła się moja droga jako trenera mentalnego: z potrzeby bycia wsparciem dla własnych dzieci, która przerodziła się w pasję i misję pomagania także innym sportowcom.
Na koniec - gdyby miał Pan przekazać jedno zdanie młodemu sportowcowi - co by to było?
Nie bój się błędów, możesz bać się tylko tego, że przestaniesz próbować. Nie musisz być perfekcyjny - musisz być gotowy by dać z siebie wszystko tu i teraz.